Wielu z nas wchodzi w dorosłe relacje z misją, której nie da się wypełnić: wierzymy, że nasza miłość, cierpliwość i stabilność uleczą rany, które nasz partner lub partnerka noszą w sobie od lat. Jako psychoterapeuta, ale też mąż i ojciec, często obserwuję tę dynamikę w gabinecie. To szlachetne założenie, ale – jeśli nie zostanie skonfrontowane z rzeczywistością – może stać się fundamentem osobistej tragedii.
Często ostrzegam mężczyzn (choć mechanizm ten działa w obie strony): osoba, która jeszcze nie przepracowała swojej emocjonalnej przeszłości, może nieświadomie zniszczyć wszystko, co budujesz. Wielu uświadamia sobie to zbyt późno – gdy w grę wchodzą już dzieci, wspólny dom i lata zainwestowanego życia.
Ktoś, kto nie uporządkował swoich wewnętrznych ran, nie wybiera partnera z poziomu wolności. Wybiera z poziomu znajomego chaosu. Jeśli czyimś wewnętrznym domem od dzieciństwa był lęk, niepewność i emocjonalna huśtawka, Twój spokój będzie dla tej osoby językiem obcym.
Możesz być:
Stabilny – a ona uzna to za nudne.
Obecny – a ona poczuje się osaczona.
Lojalny – a Twoja konsekwencja wzbudzi w niej podejrzenia.
To tragiczny paradoks: Twój emocjonalny fundament, zamiast dawać bezpieczeństwo, budzi dyskomfort. Dzieje się tak, ponieważ układ nerwowy ukształtowany przez dawne rany nauczył się mylić stres z miłością.
Wiele osób szuka w relacjach „niesamowitej chemii” i „motyli w brzuchu”. Jednak z perspektywy psychologii te intensywne doznania często nie są romantyczne – są reakcją na stres. Kobieta (lub mężczyzna) z nieprzepracowaną traumą czuje największe przyciąganie do kogoś, kto jest niedostępny, niekonsekwentny lub sprawia, że trzeba „zgadywać”.
Kiedy pojawia się ktoś stabilny, taka osoba czuje się niepewnie. Kiedy pojawia się chaos, czuje się... jak w domu. Jeśli nie przepracowała swojej przeszłości, nie będzie miało znaczenia, jak bardzo się starasz. Twoja dobroć nie wygra z jej schematem.
Osoba uwięziona w swojej przeszłości będzie podświadomie sabotować bliskość. Może to robić poprzez:
Ciągłe testowanie: Sprawdzanie, ile jeszcze wytrzymasz, zanim wybuchniesz (by potwierdzić przekonanie, że „każdy w końcu traci panowanie”).
Dystansowanie się: Ucieczkę w momencie, gdy robi się naprawdę bezpiecznie.
Wyczerpywanie: Powolne drenowanie Twojej energii życiowej poprzez prowokowanie konfliktów tam, gdzie ich nie ma.
Musisz zrozumieć: nie każde odrzucenie jest oceną Twojej wartości. Czasami jesteś odrzucany dlatego, że druga osoba rozpoznaje miłość tylko wtedy, gdy sprawia jej ona ból.
Pamiętaj: Nie możesz przepracować czyjejś przeszłości za tę osobę. Możesz oferować wsparcie, ale nie możesz być jej terapeutą, ojcem i zbawcą w jednym. Dopóki ona (lub on) nie podejmie własnej pracy, nie jesteś partnerem. Jesteś polem bitwy.
Choć powyższe słowa skierowałem w dużej mierze do mężczyzn, ten mechanizm jest całkowicie uniwersalny. Dotyczy w równym stopniu kobiet, które wiążą się z mężczyznami uciekającymi od bliskości, jak i każdego, kto wchodzi w dorosłość z bagażem nieuleczonych ran.
Długofalowy, wszechstronny rozwój – zarówno duchowy, jak i psychologiczny – wymaga odwagi, by stanąć w prawdzie przed samym sobą. Jako psychoterapeuta towarzyszę osobom, które chcą przestać być „polem bitwy” i zacząć budować relacje oparte na autentycznym spokoju, a nie na lękowym przymusie powtarzania starych błędów.
Jeśli czujesz, że Twoja relacja przypomina walkę o przetrwanie, albo zauważasz, że sam sabotujesz własne szczęście – mogę pomóc Ci to przepracować. Uzdrowienie przeszłości to jedyna droga, by przyszłość przestała być jej kopią.
Karol Gałkowski
Psychoterapia
Rozwój osobisty Konsultacja
Towarzyszenie Wsparcie
Psychoterapia. Rozwój osobisty. Konsultacja.
Towarzyszenie. Wsparcie.