Siedział naprzeciwko mnie z założonymi rękami, a jego wzrok mógłby przeciąć szkło. Marek – nazwijmy go tak na potrzeby tej opowieści – przyszedł do gabinetu nie dlatego, że chciał, ale dlatego, że „wszyscy wokół mają z nim problem”. Od progu zaznaczył swoją terytorialną wyższość: skrytykował wystrój, podważył sens terapii i z sarkazmem komentował każde moje pytanie.
Dla kogoś z zewnątrz Marek był po prostu „złym człowiekiem”. Opryskliwym, trudnym, toksycznym. Ale w gabinecie, za zamkniętymi drzwiami, uczymy się patrzeć inaczej. Uczymy się widzieć pancerz.
Przez pierwsze trzy spotkania Marek testował moje granice. Każda próba zbliżenia się do jego emocji kończyła się atakiem. Jednak w psychologii wiemy jedno: im sztywniejszy pancerz, tym delikatniejsze wnętrze musi chronić.
Agresja u Marka nie była cechą charakteru, ale mechanizmem obronnym. Kiedy boisz się zranienia, najbezpieczniejszą strategią wydaje się „uderzenie” jako pierwszy. To tragiczny paradoks – odpychamy ludzi właśnie wtedy, gdy najbardziej potrzebujemy ich wsparcia.
Przełom nastąpił niespodziewanie. Podczas rozmowy o poczuciu bycia pominiętym, zza maski agresywnego dyrektora wyłonił się siedmioletni chłopiec, który stał w przedpokoju z ubranymi butami, czekając na ojca, który nigdy nie przyjechał na weekendowe spotkanie. Ten chłopiec nauczył się wtedy jednej, bolesnej rzeczy: „Jeśli pozwolę komuś podejść blisko, zostanę zraniony. Jeśli będę warczał pierwszy, nikt mnie nie dotknie”.
To, co świat widział jako „złość”, w rzeczywistości było przerażeniem przed powtórką z odrzucenia.
Często powtarzam moim pacjentom: to, że jesteś zraniony, wyjaśnia Twoje zachowanie, ale praca nad nim przywraca Ci kontrolę nad życiem. Marek zrozumiał, że nie musi już stać w tamtym przedpokoju. Że dzisiaj może wybrać inne reakcje.
Kiedy patrzymy na siebie lub innych przez pryzmat „zranienia” zamiast „zła”, budujemy mosty zamiast murów. Zrozumienie źródła bólu to pierwszy krok, by przestać ranić siebie i bliskich.
Terapia nie polega na „naprawianiu” kogoś, kto jest zły. Polega na zdejmowaniu pancerza, który stał się zbyt ciężki, by go dalej nosić. Pomaga:
Zrozumieć, dlaczego reagujemy gniewem lub wycofaniem.
Nauczyć się budować bliskość bez paraliżującego lęku.
Odzyskać spokój w relacjach z najważniejszymi osobami.
Jeśli czujesz, że Twój własny pancerz zaczyna Cię uwierać, albo jeśli ból z przeszłości wciąż dyktuje Ci, jak masz żyć dzisiaj – nie musisz nieść tego sam.
Gabinet to bezpieczna przestrzeń, w której nie oceniam Twoich mechanizmów obronnych, ale pomagam Ci zrozumieć, przed czym Cię chronią i jak możesz poczuć się bezpiecznie bez nich.
Zapraszam Cię na spotkanie. Jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia, porozmawiajmy. Twoja historia zasługuje na to, by zostać wysłuchaną z empatią.
Karol Gałkowski
Psychoterapia
Rozwój osobisty Konsultacja
Towarzyszenie Wsparcie
Psychoterapia. Rozwój osobisty. Konsultacja.
Towarzyszenie. Wsparcie.